17 kwi 2014

-/samookaleczalna/-cytat

Dlacze­go ludzie od­chodzą? Dlacze­go po­zos­ta­wiają nas sa­mym so­bie? Dlacze­go ra­nią? Dlacze­go niszczą? Odejście człowieka, które­go się kochało bo­li. Brak je­go. Je­go obec­ności wy­rywa nasze ser­ca z klat­ki piersiowej. Ser­ce nie mające dla ko­go bić, słab­nie, bi­je ciężej by w końcu całko­wicie za­mil­knąć. Ludzie nie są świado­mi te­go ja­ki ból za­dają in­nym od­chodząc. Nie wiedzą na co ich ska­zują. Człowiek porzu­cony, zamyka się w so­bie. Pogrąża w bólu i płaczu. Oka­lecza siebie psychicznie i fi­zycznie, ra­niąc tym sa­mym bliskich. Człowiek zos­ta­wiony sam so­bie, wy­niszcza się. Tak bar­dzo pochłania go sa­mot­ność i uczu­cie, że to wszys­tko je­go wi­na, że w końcu zaczy­na myśleć o śmier­ci. Cięcie się już mu nie wys­tar­cza. Sa­mookleczanie kiedyś po­magało mu zagłuszyć ból psychiczny, a te­raz stało się dla niego czymś nor­malnym i już nie po­maga mu uśmie­rzyć bólu. Myśli sa­mobójcze to do­piero początek piekła ja­kie będzie przeżywał póki będzie żył. Zacznie się izo­lować od ludzi. Będzie ciągle sam. Będzie chodził przygnębiony, smut­ny, zapłaka­ny, myśląc o życiu i śmier­ci. Po­kusa śmier­ci, będzie tak wiel­ka aż w końcu spróbu­je. Spróbu­je się za­bić. Jeśli mu się nie uda, szczęście od Bo­ga. Zaś jeśli zgi­nie, oso­ba, która od niego odeszła zro­zumie jak bar­dzo ważna dla niego była będzie mu­siała żyć ze świado­mością, że śmierć oso­by, którą naj­praw­do­podob­niej w głębi ser­ca kochała, odeszła z jej wi­ny... / samookaleczalna.-(zacytowałam to z pewnej strony..po prostu lepiej bym tego chyba nie opisała...)


                        

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz